środa, 7 września 2016

Misja pod baobabem

Na początek, dla zaspokojenia pierwszego głodu i w odpowiedzi na dość liczne pozytywne reakcje na te propozycję bloga, zamieszczam tekst trochę odbiegający formą od tego co zapowiadałem - bo to artykuł napisany do naszego werbistowskiego "Misjonarza", więc trochę "poważny" - ale powstały w efekcie jednej z moich pierwszych "podróży służbowych" - było to w listopadzie 2014, a podróż była do Ghany i Togo.
Artykuł ukazał się w marcowym numerze "Misjonarza" z roku 2015. Ale tutaj będzie więcej zdjęć, bo w "Misjonarzu" nie wszystkie się zmieściły... ;)
No to jedziemy do Togo!

wtorek, 6 września 2016

Z Biblią przez świat...

- Co ty się tak wozisz po świecie?!
- Gdzie ty znowu lecisz?!
- Co ty właściwie robisz?!
Tego rodzaju pytania (i inne komentarze, których pozwolę sobie nie cytować) słyszę dość często. Dlatego też, choć na nadmiar czasu i brak pracy nie narzekam, zamierzam się zmobilizować do w miarę regularnego dzielenia się refleksjami i wrażeniami z moich "podróży służbowych".
Mniej zorientowanych życzliwie informuję, że od stycznia 2014 pracuję dla Katolickiej Federacji Biblijnej (KFB albo z angielskiego CBF) jako Sekretarz Generalny, co w języku biznesowym określa się także jako jako CEO lub Executive Director. Więcej informacji na ten temat można znaleźć tutaj.
Jednym z podstawowych zadań Sekretarza Generalnego jest utrzymywanie kontaktu z instytucjami, które są członkami KFB, i udział w zebraniach regionalnych oraz reprezentowanie KFB na różnych forach kościelnych i nie tylko. W związku z tym tylko w bieżącym roku już ponad 60 razy wsiadałem i wysiadałem z samolotu i zaczynam już być niezłym specjalistą od poruszania się po lotniskach i kontrolach paszportowych.
Ale, jak mówi nasze ludowe powiedzenie, "podróże kształcą". A mój przyjaciel Jezus Ben Syrach mówi nawet , że pomagają w osiągnięciu mądrości (Syr 34,9-12). I choćbym mógł uczynić swoimi jego słowa "wiele widziałem w moich podróżach i więcej wiem, niż wypowiedzieć potrafię", to jednak będę się starał jakoś ująć w słowa (i od czasu do czasu wesprzeć także obrazem) przeżycia, wrażenia czy choćby tylko zwykłe informacje z moich podróży "z Biblią po świecie".
Jako że zakładam tego bloga z myślą o moich krewnych, współbraciach, przyjaciołach i znajomych, więc styl będzie raczej nieformalny. No i najważniejsze: będzie po polsku (a czasem po "polskiemu", bo mi się już czasami języki plączą...), i to z dwóch powodów - no bo to dla swoich, ale także dlatego, by, jeśli ktoś to pchnie dalej i więcej ludzi zacznie to czytać, przybliżyć polskiemu katolikowi (nie tylko praktykującemu ale i temu "kulturowemu") trochę innej rzeczywistości kościelnej. Z tego drugiego powodu będzie też "bez cenzury", tzn. nie będę poprawnie politycznie starał się rzeczy tłumaczyć (raz, że nie warto, a po drugie nie mam na to czasu), tylko będę się dzielił tym co widzę i tak, jak ja to widzę. Bo jak mówi inne przysłowie: "mądrej glowie dość po słowie" a tej drugiej to nawet i cykl konferencji nie pomoże...
No to by było na tyle "deklaracji programowych". A pierwsze wrażenia, już w następnym wpisie... mam nadzieję, że jeszcze w tym roku! ;)